Biełarusy dla Rasiei — „hramadzianie” Paŭdniovaj Asiecii
Recha miratvorčaha tankavaha špacyru ŭ napramku Tbilisi skałanuła śviet. Staranna padrychtavany i biazdarna pastaŭleny śpiektakl z treskam pravaliŭsia. Rasijskaja mieładrama pra abaronu słabych i pakryŭdžanych pierarasła ŭ kryvavy fars. A da pastanoŭščyka niečakana pryčapiłasia słova „akupant”.
U hetyja niekalki dzion šmat chto narešcie zrazumieŭ, kim nasamreč zjaŭlajecca Rasija. Krainy JEŭropy zrabili na hety kont adpaviednyja vysnovy. Polšča paśpiašałasia pahadzicca na razmiaščeńnie na svajoj terytoryi elemientaŭ amierykanskaj sistemy supraćrakietnaj abarony. Łakalny, zdavałasia b, kanflikt tak ci inakš zakranaje ŭsich. Nieviadoma tolki, ci zrazumieła toje Biełaruś.Kali nie, to bližejšyja jaje pierśpiektyvy davoli niezajzdrosnyja. Apantanaje žadańnie rasijskaha kiraŭnictva kaho-niebudź abaranić času niepaduładnaje. Miežaŭ nia viedaje. I vyjaŭlajecca zaŭsiody nadziva adnastajna. U vyhladzie imklivaha tankavaha maršu. Kaliści bratniaja bronietechnika abaraniła Budapiešt ad pahrozy demakratyi. Potym Prahu ad dysidentaŭ. Telebačańnie ŭ Vilni – nieviadoma ad kaho. Ciapier voś uźnik jašče adzin napramak bratniaj dapamohi. Spatrebiłasia terminova abaranić intaresy novaśpiečanych rasijskich hramadzian u Paŭdniovaj Asiecii. Uvajšli. Abaranili.
Ale na tym čamuści nie spynilisia. I pajšli sabie ŭ napramku Tbilisi. Dzie, jak viadoma, prezident abrany byŭ biez dazvołu Rasii. A hetkija vybryki bližejšych susiedziaŭ Maskva nie razumieje i daravać nia moža. A tamu abaroncy i vyzvalicieli ŭziali Hory, Sienaki, Zuhdzidzi, Poci. Zachapili Inhurskuju HES. Uzarvali most na čyhuncy, jakaja Hruziju złučaje z Armienijaj. Ale jany ŭparta nazyvajuć siabie miratvorcami. I patłumačyć nie śpiašajucca, navošta im u takim razie spatrebiŭsia toj niaščasny most u Armieniju. A tym bolš hety rejd u hłybiniu krainy, kali hruzinskaja armija sama adyšła da Tbilisi. I padpisana navat pahadnieńnie ab spynieńni ahniu.
Vajskoŭcy nie razvažajuć. Jany vykonvajuć zahad. I za svaje podźvihi atrymlivajuć adpaviednyja ŭznaharody. Žurnalisty, asabliva zachodnija, nazdymali šmat śviedčańniaŭ tych podźvihaŭ rasijskich vyzvalicielaŭ na hruzinskaj ziamli. I pra toje, jak rabujuć jany kramy na zachoplenaj terytoryi. Jak samaloty viaduć prycelnaje bambavańnie žyłych kvartałaŭ u Hory. Ale asabliva ŭražvaje šerahovy, nieprykmietny epizod na padkantrolnaj rasijcam darozie. Vajskovy patrul spyniŭ dla dahladu cyvilnyja mašyny. Reparcior ŭbačyŭ u adnaho z sałdat załatuju łyžku, jakaja nachabna tyrčeła z kišeni. „Ty dzie jaje ŭziaŭ?” – nastojliva dapytvaŭsia jon u sałdata. Padbieh aficer. Ale hnieŭ jahony abrynuŭsia nie na sałdata, jaki tak niedarečna vystaviŭ pierad abjektyvam trafiej. Žurnalistaŭ pahnaŭ jon preč. Im jašče pašancavała. Mahli rasstralać. Ludzi ŭ kamuflažy nie lubiać, kali chtości zdymaje nie toje.
Zachad uparta ramantyzuje Rasiju. Vielmi ŭžo chočacca pabačyć i tam demakratyju jeŭrapiejskaha kštałtu. Da taho ž Rasija, jak by tam ni było, — heta Leŭ Tałstoj, Čechaŭ, Dastajeŭski. Zahadkavaja słavianskaja duša. Tolki zabylisia dobrazyčliŭcy, što tuju Rasiju ŭ siemnaccatym pьianyja matrosy zhvałcili i rasstralali. A siońniašniaja – prostaja, jak telehrafny słup. Usia ŭłada – čekistam. Zakon „po poniatiiam”. I biaźmiežnaja nianaviść da ŭsich, chto nie choča ad jaje zaležać. Nie vypadkova na ŭsieahulnym apytańni pra toje, jakaja histaryčnaja postać siońnia moža być nacyjanalnym simvałam krainy, parazumielisia raptam ŭsie. Nie Leŭ Tałstoj. Nie Puškin. I navat nie biaźmiežna lubimy Piotr Pieršy. Stalin!.. Nie varta valić usio na vinavaty ŭ roznych hrachach Kreml. „Narod i partiia – jediny”. Mahčyma, jak nikoli.
Zachad napeŭna paśla hetaj vajny pacichu daśpieje. Stabilnaściu hazavaj truby viadoma ž nie achviaruje. Ale peŭnyja vysnovy, dla Rasii nadzvyčaj niepryjemnyja, z vajskovaj avantury buduć niepaźbiežna.
A što ž Biełaruś?
Rasijski ambasadar u Minsku Alaksandr Surykaŭ vykazaŭ nieprychavańnie abureńnie z taje nahody, što tutejšaje kiraŭnictva nie pradeklaravała vyrazna haračuju padtrymku vizitu bronietankavych kałon u Hruziju. I dadaŭ niedvuchsensoŭna: „Hraždanie, popavšiie v Južnoj Osietii pod hienocid, formienno hovoria, i hraždanie Biełarusi”. Voś tak – ščyra, prosta, zrazumieła. Kali asieciny – hramadzianie Biełarusi, to biełarusy, „formienno hovoria”, — hramadzianie Paŭdniovaj Asiecii. A tutejšy nadzvyčaj hrozny načalnik u razumieńni rasijskaha kiraŭnictva ničym nie adrozny ad ścipłych tavaryšaŭ Kakojty i Bahapša. Rana ci pozna, Rasija zachoča i biełarusaŭ nadziejna „abaranić”. A ŭžo ad kaho – zusim nie istotna.
Ekzatyčnyja dumki vykazaŭ nie jaki-niebudź lehkadumny ahladalnik abo zaštatny patryjot. Dypłamat zazvyčaj vykazvaje pazicyju urada, jaki jaho nakiravaŭ. Jon viedaje, što havoryć. Sajuznaja damova ź impierskaj Rasijaj — zusim nie žarty.
Małaja kaŭkazskaja vajna jašče nie skončana. I nieviadoma, kudy tam usio pavierniecca. Ale ŭžo ciapier jana zaśviedčyła toj fakt, što zdavać u archiŭ impierskuju ideju Rasija nie źbirajecca. A ŭ dyjałohu ź niezhavorlivymi, upartymi susiedziami jana zaŭsiody moža skarystać samy pierakanaŭčy arhumient.
Tym bolej, što załataja łyžka jość pakul nie ŭ kožnaha sałdata.
Aŭtar: Ŭładzimir Chalip

